Zadzwoń
+ 48 698 78 72 46
lub wypełnijwywiady
Tworzymy zgrany ...
- Wyższa Szkoła Gospodarowania Nieruchomościami czyli w skrócie WSGN kształci głównie specjalistów tej branży. Jak absolwentka biologii odnalazła się w tej pracy?
Bez problemu. Profil uczelni nie wpływa znacząco na zakres moich obowiązków. Równie dobrze radziłabym sobie z obowiązkami asystentki kadry zarządzającej innej uczelni czy instytucji. Ale cieszę się, że jestem tu, gdzie jestem.
- Czy wykształcenie biologiczne pomaga w pani obecnej pracy?
Podczas moich studiów nie bez znaczenia była postawa twórcza, dociekliwość, dokładność, pomysłowość. W pracy laboratoryjnej niezbędny był upór, cierpliwość i odporność na niepowodzenia. Trzeba było wykonać mnóstwo prób i doświadczeń, praca była żmudna, a efekt, czyli cel badawczy osiąga się czasami po wielu miesiącach pracy. Ponadto w pracy biologa w terenie niezmiernie ważne są spostrzegawczość, dobra pamięć, a przede wszystkim umiejętność kojarzenia faktów i logiczne myślenie. Absolwent biologii to osoba wierna zasadom etyki nauki, uczciwości i rzetelności. Przydatna jest również łatwość w formułowaniu swoich myśli i zamierzeń w mowie i w piśmie, Te cechy odkryłam w sobie podczas moich pięcioletnich studiów stacjonarnych na kierunku biologia w Akademii Podlaskiej w Siedlcach. Wszystkie moje dotychczasowe doświadczenia, również te zdobyte na studiach i później na studiach podyplomowych, wykorzystuję podczas codziennej pracy.
Podczas moich studiów nie bez znaczenia była postawa twórcza, dociekliwość, dokładność, pomysłowość. W pracy laboratoryjnej niezbędny był upór, cierpliwość i odporność na niepowodzenia. Trzeba było wykonać mnóstwo prób i doświadczeń, praca była żmudna, a efekt, czyli cel badawczy osiąga się czasami po wielu miesiącach pracy. Ponadto w pracy biologa w terenie niezmiernie ważne są spostrzegawczość, dobra pamięć, a przede wszystkim umiejętność kojarzenia faktów i logiczne myślenie. Absolwent biologii to osoba wierna zasadom etyki nauki, uczciwości i rzetelności. Przydatna jest również łatwość w formułowaniu swoich myśli i zamierzeń w mowie i w piśmie, Te cechy odkryłam w sobie podczas moich pięcioletnich studiów stacjonarnych na kierunku biologia w Akademii Podlaskiej w Siedlcach. Wszystkie moje dotychczasowe doświadczenia, również te zdobyte na studiach i później na studiach podyplomowych, wykorzystuję podczas codziennej pracy.
- Jak sobie pani wyobrażała pracę zawodową po zakończeniu studiów i jak pani trafiła do WSGN?
Studiowałam biologię o specjalności biologia środowiska. Po skończeniu studiów dostałam dwie propozycje pracy. Jedną w laboratorium, drugą w instytucji zajmującej się ochroną środowiska. Wybrałam tę drugą, zostałam zatrudniona na stanowisku referenta ds. administracyjno – biurowych, później specjalisty ds. promocji i szkoleń. Właśnie tam poznałam tajniki pracy biurowej. Tutaj wielki ukłon w stronę mojej pierwszej pani dyrektor, która wiele mnie nauczyła, a poza tym była mądrą i ciepłą osobą. Tak naprawdę to dzięki niej polubiłam pracę „prawej ręki szefa”. I pewnie do dzisiaj pracowałabym tam, gdyby los nie postawił na mojej drodze człowieka, z którym związałam swoje życie. Wyszłam za mąż, zmieniłam miejsce zamieszkania i musiałam zmienić pracę. W ogłoszeniu w Gazecie Wyborczej znalazłam informacje, że Wyższa Szkoła Gospodarowania Nieruchomościami w Warszawie poszukuje asystentki. Wysłałam swoje CV, poszłam na pierwszą, potem drugą rozmowę kwalifikacyjną, no i chyba jakoś „zachwyciłam” Kanclerza i Rektora swoją osobą, bo niedługo już minie sześć lat, jak tutaj jestem.
Studiowałam biologię o specjalności biologia środowiska. Po skończeniu studiów dostałam dwie propozycje pracy. Jedną w laboratorium, drugą w instytucji zajmującej się ochroną środowiska. Wybrałam tę drugą, zostałam zatrudniona na stanowisku referenta ds. administracyjno – biurowych, później specjalisty ds. promocji i szkoleń. Właśnie tam poznałam tajniki pracy biurowej. Tutaj wielki ukłon w stronę mojej pierwszej pani dyrektor, która wiele mnie nauczyła, a poza tym była mądrą i ciepłą osobą. Tak naprawdę to dzięki niej polubiłam pracę „prawej ręki szefa”. I pewnie do dzisiaj pracowałabym tam, gdyby los nie postawił na mojej drodze człowieka, z którym związałam swoje
- Jest pani asystentką Rektora oraz Kanclerza, czyli dwóch najważniejszych osób na uczelni wyższej. Co pani robi, żeby każdy z przełożonych był zadowolony ze współpracy z panią? Jak ustala pani priorytety?
Rzeczywiście, w mojej pracy specyficzne jest to, że tak naprawdę mam dwóch szefów jednocześnie! Każdy z nich ma w ciągu dnia mnóstwo pracy, a ja służę im pomocą. W tej współpracy bardzo ważne jest, że obaj panowie to niezwykli ludzie, wielkie indywidualności, szanujemy się wzajemnie i lubimy ze sobą pracować. Tworzymy zgrany tercet. Większość zadań jest na wczoraj, a niektóre nawet na przedwczoraj. Ale dajemy sobie radę. Najważniejsza to dobra organizacja pracy, dokładność i zdyscyplinowanie. A co do priorytetów, to pomaga mi chyba doświadczenie. Po sześciu latach pracy razem, wiem doskonale, co jest w danej chwili ważne, a co ważniejsze.
- Asystuje pani Rektorowi prof. Andrzejowi Bałandynowiczowi, znanemu m.in. z występów w programie telewizyjnym Elżbiety Jaworowicz. Czy medialność przełożonego wpływa na państwa współpracę?
Absolutnie nie. Nie zmieniło to niczego w naszych wzajemnych stosunkach. Jedyne, co się zmieniło od momentu publicznych wystąpień pana profesora w mediach to lawinowy wzrost liczby telefonów od ludzi z całej Polski z problemami podobnymi do tych omawianych i pokazywanych w programie. Pan Profesor udziela w programie porad, ukazuje możliwości rozwiązań niektórych, czasami dramatycznych, a bywa, że i beznadziejnych spraw. Dla mnie jest on jednak przede wszystkim Rektorem Wyższej Szkoły Gospodarowania Nieruchomościami w Warszawie i sprawy uczelni oraz naszych studentów są priorytetem. Jednym z moich obowiązków jest ochrona czasu pracy przełożonych. Niestety, z tego właśnie powodu nie rzadko występuję w roli osoby, która może się wydawać, utrudnia dostęp do profesora osobom szukającym pomocy. Ale to też należy do moich obowiązków, choć nieco tych mniej przeze mnie lubianych.
- Jako asystentka Kanclerza i Rektora ma pani również kontakt ze studentami, którzy przychodzą do pani przełożonych z różnymi problemami. Jak się pani odnajduje we współpracy z młodzieżą?
Traktuję młodzież, jak ich pani określa, tak jak chcą być traktowani, czyli jako dorosłych i poważnych ludzi. To osoby z wielkimi marzeniami, pełni wiary we własne siły, choć patrzący na świat trochę przez różowe okulary. „Nie ma rzeczy niemożliwych” - mówią i tym optymizmem nas zarażają. A ja na szczęście nie tak dawno sama kończyłam studia i nie zapomniałam jeszcze jak student powinien się „poruszać” w Rektoracie czy Dziekanacie.
- Większość osób wie jakie obowiązki ma asystentka w przedsiębiorstwie. A jakie zadania są wyjątkowe czy specyficzne dla pani stanowiska?
Oprócz typowych asystenckich zadań do moich obowiązków należy prowadzenie spraw kadrowych Uczelni, zajmuję się też prowadzeniem akt osobowych pracowników, prowadzę sprawozdawczość dla GUS oraz przygotowuję sprawozdania do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Dodatkowo opiekuję się uczelnianym biurem karier.
- Jakie umiejętności przydały się na początku współpracy z obecnymi przełożonymi oraz studentami? Czego pani nauczyła się w pracy w WSGN?
Pracę w Wyższej Szkole Gospodarowania Nieruchomościami zaczynałam z bagażem doświadczeń zdobytych w poprzedniej firmie. Tutaj wykorzystałam je w pełni. Przydała się wiedza na temat organizacji szkoleń, na temat promocji i reklamy, umiejętność pracy zespołowej. A w WSGN ciągle się uczę. Codziennie czegoś nowego!
- Niektórzy negatywnie odnoszą się do pracy na uczelni. Uważają, że jest monotonna. Co pani na to?
Każdy ma prawo do własnego zdania. Ja lubię swoją pracę. Codziennie dzieje się coś innego, są ciekawi ludzie i nowe zadania. Wychodząc rano do pracy tak naprawdę nie wiem, co przyniesie dzień, gdzie będę i z kim się spotkam. Czyż nie jest to ciekawe? Wcale nie żałuję, że porzuciłam pracę w laboratorium. Jestem „zwierzęciem” stadnym, lubię ludzi. Lubię ich poznawać, rozmawiać z nimi, a będąc asystentką na uczelni robię właśnie to, co lubię.
- Jakie cechy są niezbędne w pracy na stanowisku asystentki?
Przede wszystkim dobra organizacja pracy, dokładność, sumienność, pracowitość, dyskrecja. Ale tego raczej nie można się nauczyć, po prostu trzeba być takim poukładanym człowiekiem. Ja np. uwielbiam porządek, spokój i dyscyplinę pracy. I tak pracuję. W tym chyba tkwi tajemnica „sukcesu” w tym zawodzie. Na pewno jestem osobą, która mocno utożsamia się z firmą. Traktuję ją jak drugi dom, pracuje tak jakbym pracowała dla swojej prywatnej firmy. Zresztą pracuję z ludźmi, którzy czują podobnie jak ja. Coś tworzymy wspólnie i może dlatego jest to dla mnie takie ważne.
Przede wszystkim dobra organizacja pracy, dokładność, sumienność, pracowitość, dyskrecja. Ale tego raczej nie można się nauczyć, po prostu trzeba być takim poukładanym człowiekiem. Ja np. uwielbiam porządek, spokój i dyscyplinę pracy. I tak pracuję. W tym chyba tkwi tajemnica „sukcesu” w tym zawodzie. Na pewno jestem osobą, która mocno utożsamia się z firmą. Traktuję ją jak drugi dom, pracuje tak jakbym pracowała dla swojej prywatnej firmy. Zresztą pracuję z ludźmi, którzy czują podobnie jak ja. Coś tworzymy wspólnie i może dlatego jest to dla mnie takie ważne.
- Po sześciu latach pracy na pewno poznała pani nieźle branżę nieruchomości. Czy ma pani jakieś plany z nią związane?
Tak, marzy mi się mały domek z dużym ogrodem…. Ale mówiąc poważnie, praca w Wyższej Szkole Gospodarowania Nieruchomościami w Warszawie jest na pewno ważnym doświadczeniem w moim życiu, ale mam świadomość, że któregoś dnia los może przynieść coś nowego i przyjdzie mi stawić czoła nowym wyzwaniom. Wcale się tego nie boję. Wszystko, czego się tu nauczyłam zabiorę ze sobą. Nigdy nie wiadomo, kiedy wykorzystam tę wiedzę.
Agata Pławczyk Asystentka.pl
wróć